Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Plan Be'er Szewa. To będzie przełom PDF Drukuj Email
Wpisany przez MW   
czwartek, 12 stycznia 2012 09:05

Mocarstwo z "drugiej strony" świata rozpoczęło ogromne zmiany w swojej armii. Rząd zatwierdził już 46 dużych projektów. Nowe pomysły będą kosztować miliardy, ale Amerykanie będą dumni ze swojego sojusznika.

Na konferencji prasowej 12 grudnia 2011 roku minister obrony Stephen Smith i wiceminister odpowiedzialny za technikę wojskową Jason Clare podali, że rząd zaaprobował 46 dużych projektów obronnych. Przy okazji poinformowano, że następcą tego drugiego będzie Kim Carr.

PLAN BE’ER SZEWA

Ministrowie i dowódca wojsk lądowych generał porucznik David Morrison ogłosili rozpoczęcie programu restrukturyzacji tego rodzaju sił zbrojnych, znanego jako Plan Be’er Szewa (nazwa miejscowości w ówczesnej Palestynie, w której australijska jazda przeprowadziła w 1917 roku swą najsławniejszą szarżę).

Zreorganizowane zostaną trzy australijskie czynne brygady bojowe – 1. w Darwin, 3. w Townsville i 7. w Brisbane. W przyszłości mają to być manewrowe jednostki wielozadaniowe. Według przedstawionych  wcześniej propozycji nowej struktury wszystkie brygady będą mieć po siedem jednostek szczebla batalionu. Komponent bojowy każdej z nich to dwa bataliony piechoty (z trzema kompaniami piechoty, kompanią wsparcia ogniowego i kompanią logistyczną) mające po 665 żołnierzy. W brygadzie znajdzie się też pułk kawalerii pancernej. W jednostce będą trzy szwadrony kawalerii pancernej, jeden czołgów oraz pododdział logistyczny. Etat pułku to 631 żołnierzy. Brygada będzie miała też dywizjon artylerii dysponujący trzema bateriami oraz bataliony łączności, logistyczny i saperów. Ogółem po zmianach australijska brygada wielozadaniowa ma liczyć około 3,7 tysiąca żołnierzy. Dzięki nowej organizacji jednostka będzie mogła funkcjonować w nowym, 36-miesięcznym cyklu generacji sił.

Każdą z brygad wielozadaniowych mają wspierać dwie brygady rezerwowe z 2 Dywizji. Jednym z kluczowych celów rozpoczętego Planu Be’er Szewa jest doprowadzenie do większej niż dotąd integracji wojsk czynnych z komponentem rezerwowym, aby w większym stopniu można było korzystać z rezerwistów w operacjach na terenie kraju i za granicą. Chodzi o regionalne misje stabilizacyjne, takie jak w Timorze Wschodnim czy na Wyspach Salomona. W operacjach bojowych natomiast, na przykład w Afganistanie, będą uczestniczyć wojska czynne. Korzystanie w większym zakresie z rezerwistów jest niezwykle ważne dla Australii, ponieważ często angażuje się ona w różnorodne misje, w tym humanitarne. W jej wojskach lądowych jest tylko 30 tysięcy żołnierzy służby czynnej, a rezerwistów tylu (część bez przydziałów), że można podwoić siły lądowe.

2 Dywizja ma sześć brygad rezerwowych o charakterze terytorialnym. Trzem z nich (4., 11. i 13.) podporządkowane są jednostki rezerwy z jednego stanu, a jednej (9.) – z dwóch. W Nowej Południowej Walii są zaś aż dwie brygady (5. i 8.). Większa integracja oddziałów czynnych i rezerwowych będzie dotyczyła też trzech brygad specjalistycznych – 6. odpowiedzialnej za wsparcie bojowe, wywiad, obserwację, namierzanie celów i rozpoznanie, 16. lotnictwa wojsk lądowych i 17. logistycznej.

Realizacja tych planów będzie łatwiejsza między innymi dzięki temu, że rezerwy zostały wyposażone w taki sam sprzęt jak siły czynne. Krokiem w tym kierunku jest przeznaczenie dla 2 Dywizji pojazdów opancerzonych Bushmaster. Jako pierwsze ma je otrzymać szwadron 19 Prince of Wales Light Horse z 4 Brygady ze stanu Victoria oraz nowy szwadron pancerny z 11 Brygady z Queensland.

Australia rozbudowuje komponent okrętów desantowych w swej marynarce wojennej. W 2011 roku ministerstwo obrony skorzystało z nadarzającej się okazji i kupiło wycofaną z floty brytyjskiej jednostkę wsparcia desantu „Largs Bay”. Jako „Choules” okręt wszedł 13 grudnia do służby w australijskiej marynarce wojennej.

Wcześniej Australia rozpoczęła budowę dwóch dużych desantowców (Landing Helicopter Dock) typu Canberra według projektu hiszpańskiej firmy Navantia. Każdy z nich będzie mógł zabrać na pokład ponad 1,1 tysiąca żołnierzy oraz od 16 do 24 śmigłowców (w zależności od typu). Tyle tylko że w siłach zbrojnych Australii nie ma piechoty morskiej. Zdecydowano więc, że do działań amfibijnych przygotowana będzie jedna z jednostek wojsk lądowych. Ich dowódca wyznaczył 2 Batalion Royal Australian Regiment z 3 Brygady.

Zwiększenie zdolności wojsk lądowych jako całości do prowadzenia operacji połączonych razem z siłami morskimi i powietrznymi, szczególnie z użyciem okrętów desantowych, to jeden z celów Planu Be’er Szewa.

WIELKA WYMIANA

Smith poinformował, że zaplanowano odnowę parku pojazdów wojsk lądowych. Otrzymają one od 7,5 do 8 tysięcy wozów różnych typów, co będzie kosztować 7 miliardów dolarów australijskich. Zdecydowano, że w przyszłości lekkim pojazdem patrolowym armii australijskiej będzie rodzimej konstrukcji wóz Hawkei firmy Thales, która dostarcza już Bushmastery. 1,3 tysiąca sztuk samochodów opancerzonych lub nieopancerzonych kosztować ma około 1,5 miliarda dolarów australijskich, a ich produkcja rozpocznie się w 2016 roku. Już w 2007 roku australijski resort obrony zamówił 1187 samochodów Mercedes Benz G, które zastępują w wojsku land rovery. W sierpniu 2011 roku rozszerzono zamówienie o kolejne 959 sztuk. Większość z nich ma trafić do jednostek w okresie od lipca 2012 do końca 2015 roku. Średnie i ciężkie samochody ciężarowe zostaną wyprodukowane przez Rheinmetall MAN. Zamówienie opiewa na 2,7 tysiąca sztuk, ale trwają negocjacje dotyczące jego zwiększenia o tysiąc pojazdów. Wiceminister Clare podkreślił, że wyboru producenta dokonano z uwzględnieniem opinii wojskowych. Ciężarówki Unimog, Mack i S-Liner zostaną zastąpione przez wyroby MAN-a. Część wozów będzie miała opancerzone kabiny. Dostawę 2,5 tysiąca nowych przyczep do nich resort obrony negocjuje natomiast z australijską firmą Haulmark Trailers.

Wzmacniane jest już także lotnictwo wojsk lądowych. Do jego wyposażenia wejdzie większość z 46 zamówionych maszyn MRH 90 Eurocoptera. Pierwsze z nich otrzymała eskadra 5 Pułku Lotniczego (zastąpią Black Hawki). MRH 90 trafi też do lotnictwa marynarki wojennej, gdzie ze służby wycofano Sea Kingi.

W wojskach lądowych realizowany jest też program śmigłowcowy – Tiger ARH (zamówiono 22 maszyny). Australijska armia będzie również mieć siedem ciężkich transportowych Chinooków, na razie w wersji D, a za kilka lat w najnowszej – F. Pozostawiono natomiast część pochodzących z lat siedemdziesiątych XX wieku lekkich śmigłowców Kiowa. Kupiono z kolei bezzałogowe statki latające, między innym 18 RQ-7 Shadow.

DUŻA MAŁA FLOTA

Geografia i geopolityka powodują jednak, że kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa Australii odgrywają siły morskie i powietrzne. Rząd w Canberze nie szczędzi więc pieniędzy na ich unowocześnianie. W grudniu 2011 roku zapowiedziano zakup kolejnego okrętu amfibijnego, którego przeznaczeniem ma być udział w operacjach humanitarnych i ratunkowych organizowanych po wystąpieniu katastrof naturalnych. To rozwiązanie przejściowe, zanim wejdą do służby dwa LHD. Rozważane jest pozyskanie obsadzonej cywilną załogą jednostki komercyjnej, która po stosunkowo niewielkich modyfikacjach mogłaby bardzo szybko, już w tym roku, być gotowa do działań.

Drugi duży zaawansowany program w marynarce wojennej dotyczy pięciu niszczycieli przeciwlotniczych. Jednostki te, podobnie jak desantowce, powstają według projektu pochodzącego z Hiszpanii.

W grudniu 2011 roku podpisano porozumienie dotyczące budowy pięciu modułów drugiego z niszczycieli. Równocześnie zawarto też umowę z Navantią na tuzin szybkich barek desantowych. Wcześniej, w czerwcu 2011 roku, Australijczycy zdecydowali, że 16 śmigłowców Sikorsky S-70B-2 w przyszłości zostanie zastąpionych przez 24 MH-60R tego samego producenta. We wstępnej fazie jest program budowy 12 nowych okrętów podwodnych o napędzie konwencjonalnym. Podobnie jak w przypadku desantowców i niszczycieli Australijczycy zamierzają skorzystać z zagranicznego projektu. Według informacji z grudnia pod uwagę bierze się trzy oferty – Scorpene francuskiej firmy DCNS, U212 i U214 niemieckiej HDW oraz S-80 Navantii.

MOCNE SKRZYDŁA

Zanim do wyposażenia zostaną wprowadzone okręty podwodne, nowe morskie samoloty rozpoznawcze zastąpią dotychczas używane maszyny AP-3C Orion (są w składzie sił powietrznych), które mają być wycofane ze służby około 2019 roku. Prawdopodobnie ich miejsce zajmą samoloty P-8 Poseidon.

Australia dołączyła do tego amerykańskiego programu w czerwcu 2007 roku. W grudniu zeszłego roku rząd w Canberze zaaprobował rozpoczęcie kolejnej fazy projektu.

Ostateczna decyzja o pozyskaniu samolotu patrolowego ma zapaść między 2013 a 2016 rokiem, a wszedłby on do służy w okresie od 2017 do 2020. Wstępne szacunki kosztów wymiany Orionów określono na trzy–pięć miliardów dolarów australijskich.

W 2011 roku Australia otrzymała ostatnie z 24 zamówionych w USA samolotów wielozadaniowych F/A-18F Super Hornet. Maszyny te wypełniły lukę, która powstała w lotnictwie po wycofaniu maszyn F-111. Podstawowym samolotem bojowym australijskiego lotnictwa pozostaje jednak F/A-18A/B. Prawdopodobnie jego następcą zostanie F-35 Lightning II.

Amerykańska Defense Security Cooperation Agency poinformowała 19 grudnia 2011 roku Kongres, że rząd w Canberze chce kupić dziesięć samolotów transportowych C-27J Spartan. Wraz z częściami zapasowymi, wsparciem logistycznym i szkoleniem wartość kontraktu może wynieść 950 milionów dolarów. Samoloty te są potrzebne australijskiemu lotnictwu, ponieważ wycofano już DHC-6 Caribu, a niebawem ich los podzielą C-130H. Nawet bez Spartanów flota transportowa tego państwa jest jednak imponująca. W 2011 roku lotnictwo otrzymało trzy z pięciu zamówionych w Airbus Military wielofunkcyjnych tankowców KC-30A. W 2011 roku Australia nabyła piąty transportowiec C-17 Globemaster III i wyraziła chęć pozyskania szóstego. Na przełomie wieków do służby weszło zaś 12 C-130J. Do transportu i szkolenia pilotów wykorzystywanych jest kilka lekkich maszyn Super King Air 350. W lotnictwie są też samoloty do przewozu VIP-ów – dwa Boeingi BBJ i trzy Challengery CL-604.

MW

wiadomosci.onet.pl